Dokument Louis Theroux pt. Louis Theroux: W głębi manosfery, obecnie dostępny na platformie Netflix, to pozycja obowiązkowa nie tylko dla osób zainteresowanych walką o prawa kobiet, ale także dla rodziców. Theroux oferuje rzadki wgląd w świat grupy mizoginistycznych influencerów internetowych, którzy promują toksyczną męskość wśród ogromnej publiczności młodych mężczyzn i chłopców. Spędzając z nimi czas i prowadząc rozmowy, pozwala im ujawnić własny światopogląd — a często także samym sobie zaprzeczyć — ich własnymi słowami.

Paul Smith

Jednym z najbardziej niepokojących aspektów filmu są sceny, w których Theroux towarzyszy tym influencerom w przestrzeni publicznej. Podczas spacerów po ulicach są oni natychmiast rozpoznawani i witani z entuzjazmem przez grupy chłopców i młodych mężczyzn. Niektórzy z ich wielbicieli to ledwie nastolatkowie — mający zaledwie dwanaście czy trzynaście lat — którzy podchodzą do nich z uwielbieniem zwykle zarezerwowanym dla gwiazd popu. Sceny te pokazują skalę ich wpływu: nie są to marginalni internetowi dziwacy, lecz wzory do naśladowania dla całego pokolenia bardzo podatnych na wpływy chłopców. Ich przekaz nie ogranicza się zresztą do mizoginii — często towarzyszą mu również homofobia, rasizm oraz antysemickie teorie spiskowe.

Film pokazuje także, w jaki sposób ci influencerzy wykorzystują własnych fanów. Ich ogromna popularność w internecie staje się narzędziem do różnego rodzaju oszustw: zachęcają nastoletnich chłopców do inwestowania pieniędzy w podejrzane firmy brokerskie, z których otrzymują prowizję, sprzedają drogie „kursy sukcesu” albo promują pornografię. W przypadku influencera HSTikkyTokky, Theroux ujawnia szczególnie rażącą hipokryzję. Choć publicznie potępia pornografię i atakuje kobiety, które się nią zajmują, jednocześnie reklamuje treści pornograficzne i prowadzi agencję na platformie OnlyFans, która bezpośrednio na tym zarabia. Theroux pyta go: „Dlaczego nie spróbujesz po prostu być dobrym człowiekiem?”. Ten odpowiada: „Gdybym robił tylko dobre rzeczy, nigdy tak naprawdę nie wybiłbym się w mediach społecznościowych”.

Dokument pokazuje również momenty, w których ci samozwańczy „samce alfa” okazują się znacznie mniej pewni siebie, gdy zostają skonfrontowani z kobietami ze swojego najbliższego otoczenia. Dziewczyna influencera Myron Gaines zrywa z nim po scenie, w której — wyraźnie zakłopotany — ten mówi Therouxowi w jej obecności, że w przyszłości zamierza mieć kilka żon. W innej scenie HSTikkyTokky zostaje ostro skarcony przez własną matkę, która mówi mu: „Nie tak cię wychowałam”. Takie momenty przebijają starannie budowany w internecie obraz niezwyciężonej, dominującej męskości.

Ostatecznie jednak drugorzędne znaczenie ma to, czy ci influencerzy rzeczywiście wierzą w ideologię, którą głoszą, czy po prostu cynicznie wykorzystują ją dla zysku. Najważniejszy jest wpływ, jaki wywierają na poglądy swoich odbiorców — zwłaszcza młodych i podatnych na wpływy chłopców, którzy ich idolizują.

Skalę tego wpływu widać także w szerszych trendach społecznych. Według globalnego badania przeprowadzonego w 2026 roku przez Ipsos oraz Global Institute for Women’s Leadership przy King’s College London, mężczyźni z Generation Z (mniej więcej w wieku 18–29 lat) prezentują bardziej tradycyjne — a w niektórych przypadkach wręcz bardziej regresywne — poglądy na role płciowe niż poprzednie pokolenia. Prawie 31% mężczyzn z pokolenia Z zgadza się ze stwierdzeniem, że „żona powinna zawsze być posłuszna mężowi”, podczas gdy wśród mężczyzn z pokolenia Baby Boomer pogląd ten podzielało jedynie 13%. To samo badanie pokazuje również, jak szybko zmieniają się postawy społeczne: jeszcze siedem lat temu 42% ludzi na świecie uważało, że prawa kobiet w ich kraju poszły za daleko; dziś odsetek ten wzrósł do 52%.

Konsekwencje dla kobiet są alarmujące. Według danych World Health Organization około 840 milionów kobiet — czyli niemal jedna na trzy na świecie — doświadczyło przemocy fizycznej lub seksualnej ze strony partnera bądź innej osoby. Jednocześnie rządy w wielu krajach cofają część praw, które kobiety wywalczyły w ostatnich dekadach, w tym praw reprodukcyjnych, takich jak dostęp do aborcji, antykoncepcji czy leczenia niepłodności. Cięcia w wydatkach socjalnych — zwłaszcza w ochronie zdrowia — również w nieproporcjonalny sposób obciążają kobiety, które nadal w największym stopniu odpowiadają za opiekę nad chorymi i osobami starszymi.

Choć dokument zdecydowanie warto obejrzeć, nie jest on pozbawiony słabości. Metoda Theroux polegająca na pozwoleniu tym mężczyznom, by poprzez rozmowę sami się zdemaskowali, jest skuteczna, ale zarazem stanowi największe ograniczenie filmu. Dokument oferuje niewiele w zakresie rzeczywistej polemiki. Głosy osób najbardziej dotkniętych tą ideologią — kobiet, feministek czy edukatorów pracujących z młodymi mężczyznami — są w dużej mierze nieobecne.

Szczególnie widać to w scenie, w której inny influencer, Justin Waller, rzuca Therouxowi wyzwanie, by podał przykład czegoś, co kobieta „wynalazła i zbudowała na naszych oczach”. Theroux nie potrafi odpowiedzieć. Tymczasem przykładów jest wiele: technologia Wi-Fi, zmywarka czy pierwszy domowy system alarmowy zostały opracowane przez kobiety — wynalazki, które kształtują nasze codzienne życie, w tym samą infrastrukturę cyfrową, od której zależy działalność streamingowa tych influencerów.

Z tego powodu Louis Theroux: W głębi manosfery może zszokować widzów już krytycznych wobec mizoginii albo potwierdzić najgorsze obawy wielu rodziców. Jest jednak mało prawdopodobne, by przekonał nastoletnich fanów, którzy idolizują tych influencerów. Mimo swoich ograniczeń film zasługuje na szeroką publiczność — być może oglądany także obok popularnego serialu dramatycznego Dojrzewanie.

Samo oglądanie dokumentów jednak nie wystarczy. Potrzebny jest poważny wysiłek edukacyjny skierowany do chłopców i młodych mężczyzn — taki, który pokaże im alternatywę wobec ślepej uliczki mizoginii — a przede wszystkim konieczne jest zakwestionowanie systemu, który czerpie zyski z podziałów, seksizmu i nierówności: kapitalizmu.

By Admin