Sto lat temu przewrót majowy Józefa Piłsudskiego przekształcił porządek polityczny Polski. Choć niektórzy wciąż romantyzują go jako „przywrócenie porządku”, powinniśmy rozpoznać go takim, jakim był naprawdę: narodzinami reakcyjnego reżimu sanacyjnego i klasycznym przykładem dyktatury bonapartystycznej, balansującej między siłami klasowymi w czasie narodowego kryzysu, a ostatecznie broniącej władzy burżuazji.

Do maja 1926 roku II Rzeczpospolita była pogrążona w głębokim kryzysie politycznym i społecznym. Słabe rządy koalicyjne utraciły autorytet, parlament był powszechnie skompromitowany, a klasa rządząca nie była już w stanie ustabilizować sytuacji za pomocą normalnych środków parlamentarnych. Protesty robotnicze spotykały się z krwawymi represjami, pogłębiając polaryzację i osłabiając poparcie dla reżimu. Piłsudski wykorzystał ten impas, przedstawiając swój zamach stanu jako „rozwiązanie” chaosu, podczas gdy w rzeczywistości przygotowywał nową formę burżuazyjnych rządów autorytarnych.

To właśnie w tym kontekście KPP popełniła swój „błąd majowy”, początkowo witając przewrót Piłsudskiego jako rzekomo „rewolucyjny” cios wymierzony w prawicę. Jednak jeszcze bardziej decydującą rolę w zwycięstwie Piłsudskiego odegrała PPS. 14 maja 1926 roku PPS ogłosiła poparcie dla organizatorów zamachu i wezwała do strajku generalnego przeciwko rządowi, paraliżując państwo. Kolejarze związani z PPS zablokowali następnie możliwość dotarcia do Warszawy prorządowych posiłków wojskowych poprzez wstrzymanie transportu kolejowego.

Zamiast zadać cios prawicy, poprzez poparcie Piłsudskiego pomogli oni utorować drogę wojskowo-policyjnej dyktaturze, której celem było ocalenie i umocnienie rządów kapitalistów oraz wielkich właścicieli ziemskich.

Dla klasy robotniczej przewrót nie przyniósł wyzwolenia; doprowadził do osłabienia parlamentu, ataków na ruch robotniczy i represji wobec lewicy.

Lekcja ta pozostaje aktualna również dziś: ruch robotniczy nie może podporządkowywać swojej strategii rzekomo „postępowym” siłom burżuazyjnym, wojskowym dyktatorom, nacjonalistycznym idolom ani samozwańczym „antyimperialistycznym” przywódcom twierdzącym, że reprezentują „trzecią drogę”. Prawdziwa zmiana i rzeczywista emancypacja mogą nadejść jedynie poprzez niezależne masowe działanie klasy robotniczej.

By Admin