Partia opozycyjna Tisza Pétera Magyara odniosła miażdżące zwycięstwo w ostatnich wyborach parlamentarnych na Węgrzech, kładąc kres 16-letnim autorytarnym rządom Viktora Orbána. Narastające napięcia polityczne i społeczne znalazły odzwierciedlenie w rekordowej frekwencji wynoszącej 79,5%. Wynik ten jest szeroko uznawany za porażkę prawicowego populizmu i autorytaryzmu na Węgrzech i w całej Europie, a także za cios dla trumpizmu. Gdy jednak zachodni komentatorzy wyciągają szersze wnioski z przegranej Orbána, ryzykują przeoczenie specyficznych cech węgierskiej odmiany prawicowego populizmu.
Paul Smith
Jego korzenie tkwią w transformacji Węgier w stronę kapitalizmu. Podczas gdy przywrócenie kapitalizmu w Rosji doprowadziło do powstania potężnych grup oligarchicznych opartych na kontroli zasobów naturalnych, węgierska klasa rządząca, podobnie jak w innych krajach byłego bloku wschodniego w Europie Środkowej, ukierunkowała się na kapitalizm zachodni. Przybrało to formę pełnego przyjęcia polityk neoliberalnych, promowanych i egzekwowanych przez instytucje takie jak UE, MFW i Bank Światowy, oraz pogłębianych poprzez członkostwo w UE i NATO. Kapitał zachodni zdominował kluczowe sektory gospodarki, integrując Węgry z europejskimi łańcuchami wartości jako źródło wykwalifikowanej, lecz nisko opłacanej siły roboczej. Demokracja burżuazyjna i „państwo prawa” zapewniały natomiast stabilne ramy tego procesu.
Paradygmat neoliberalny – oparty na prywatyzacji, deregulacji i cięciach w wydatkach socjalnych – początkowo spotykał się z niewielkim oporem. Jednak po globalnym kryzysie finansowym z 2008 roku koalicja MSZP z liberałami została skompromitowana przez politykę oszczędności i kryzys polityczny. Rosnące niezadowolenie utorowało drogę do wzrostu znaczenia Fideszu.
W wyborach w 2010 roku Fidesz wykorzystał antyliberalne i antyoszczędnościowe nastroje, zdobywając większość dwóch trzecich w parlamencie, dzięki czemu Orbánowi mógł zmienić konstytucję i dalej umacniać swoją władzę.
Nacjonalizm odegrał centralną rolę w tym procesie, przekierowując społeczne niezadowolenie z konfrontacji z kapitalizmem w stronę kapitału zagranicznego, instytucji Unii Europejskiej oraz krajowych elit liberalnych. Pozwoliło to Orbánowi skonsolidować nowy porządek polityczny poprzez selektywną redystrybucję i restrukturyzację państwa, podporządkowując kluczowe instytucje, w tym sądownictwo i znaczną część mediów, kontroli politycznej. Jednak redystrybucja ta nie była skierowana przede wszystkim do najuboższych, lecz służyła budowaniu poparcia wśród klasy średniej i konsolidacji krajowej burżuazji powiązanej z reżimem. Towarzyszyły jej działania ograniczające świadczenia socjalne oraz rozszerzające nisko płatne programy robót publicznych dla bezrobotnych, co w coraz większym stopniu obciążało uboższe grupy społeczeństwa.
Jednocześnie reżim dążył do ograniczenia dominacji kapitału zagranicznego w gospodarce, przedstawiając to jako obronę „suwerenności narodowej”. Orbán budował system patronażu politycznego, obsadzając swych lojalistów w spółkach powiązanych z państwem i instytucjach finansowych, podczas gdy zasoby państwowe kierowane były – poprzez preferencyjne traktowanie, zamówienia publiczne i korupcję – do prywatnych sieci powiązanych z partią rządzącą. Granica między państwem, partią a kapitałem stawała się coraz bardziej rozmyta.
Było to szczególnie widoczne w restrukturyzacji sektora bankowego, mającej na celu zwiększenie krajowej własności i wzmocnienie węgierskiego kapitału w gospodarce, który to pozostawał strukturalnie zależny od kapitału zachodniego. Podobny proces można było zaobserwować w „repolonizacji” banków za rządów Prawa i Sprawiedliwości w Polsce.
Bonapartyzm
Reżim Orbána można rozumieć jako formę bonapartyzmu. W klasycznym marksistowskim sensie bonapartyzm odnosi się do sytuacji, w której państwo uzyskuje względnie autonomiczną pozycję wobec głównych sił klasowych, balansując między nimi, a jednocześnie w ostatecznym rozrachunku broniąc warunków reprodukcji kapitalizmu. Choć koncepcja ta pierwotnie odnosiła się do Europy międzywojennej i momentów ostrego kryzysu politycznego, można ją rozszerzyć na warunki neokolonialnego rozwoju kapitalistycznego, w którym to burżuazja jest rozdrobniona, a żadna stabilna hegemoniczna frakcja kapitału nie jest w stanie w pełni zdominować państwa.
Na Węgrzech, a później w Polsce pod rządami PiS Jarosława Kaczyńskiego, dominacja kapitału zagranicznego oraz brak skonsolidowanej burżuazji narodowej umożliwiły państwu uzyskanie względnej autonomii, zamiast działania jako narzędzie jednolitej klasy rządzącej. Rząd Orbána osiągnął to poprzez balansowanie między kapitałem europejskim i globalnym z jednej strony a społecznym niezadowoleniem wywołanym przez restrukturyzację neoliberalną z drugiej.
Istniał również wymiar geopolityczny. Reżim manewrował między różnymi blokami imperialistycznymi, zwiększając zależność energetyczną od Rosji i rozwijając powiązania inwestycyjne oraz infrastrukturalne z Chinami, jednocześnie pozostając zależnym od kapitału zachodniego. Było to przedstawiane jako polityka „suwerenności narodowej”.
W tym sensie jego rządy nie wynikają z dominacji jednej frakcji klasowej, lecz z próby mediacji między sprzecznymi naciskami wewnętrznymi i zewnętrznymi przy jednoczesnej reorganizacji państwa i relacji władzy w kraju.
Erozja poparcia
W latach poprzedzających wybory reżim Orbána znajdował się jednak pod rosnącą presją. Stagnacja gospodarcza, wysoka inflacja – zwłaszcza cen żywności i energii – oraz spadek realnych płac utrudniały utrzymanie poprawy poziomu życia, która wcześniej zapewniała mu poparcie. Zamrożenie funduszy UE w związku ze sporami o praworządność spowolniło inwestycje publiczne i ograniczyło jedno z kluczowych źródeł stabilności gospodarczej i politycznej.
Korupcja stawała się coraz trudniejsza do ignorowania. Bliskie powiązania między państwem a sieciami biznesowymi związanymi z polityką, długo traktowane jako element systemu, coraz bardziej podsycały frustrację społeczną i osłabiały narrację rządu o odnowie narodowej.
Okres od 2022 do 2024 roku charakteryzował się utrzymującymi się niepokojami pracowniczymi podczas których rząd wykorzystywał „uprawnienia nadzwyczajne” do ograniczania prawa do strajku. Nauczyciele, pracownicy ochrony zdrowia i inni pracownicy sektora publicznego weszli w konflikt z państwem w kwestiach płac, warunków pracy i chronicznego niedofinansowania. Równolegle pojawiły się szersze protesty antyrządowe dotyczące korupcji, wolności mediów oraz praw demokratycznych i LGBTQ+, które osiągnęły kulminację w demonstracjach po skandalu związanym z nadużyciami wobec dzieci.
Kim jest Péter Magyar?
Péter Magyar, były insider polityczno-administracyjnej elity Fideszu, publicznie zerwał z partią w 2024 roku po głośnym skandalu związanym z ułaskawieniem przez prezydenta mężczyzny skazanego za wykorzystywanie dzieci w państwowej placówce. Sprawa wywołała oburzenie polityczne, szczególnie dlatego, że podważała wizerunek reżimu jako obrońcy „chrześcijańskich wartości rodzinnych”.
To, co nadało Magyarowi natychmiastową wagę polityczną, był nie tyle sam skandal, co jego pozycja wewnątrz systemu, który obecnie krytykował. Przedstawiał się jako osoba znająca rzeczywiste mechanizmy władzy w Fideszu: jak lojalność polityczna, sieci personalne i dostęp do zasobów państwowych były wykorzystywane do budowania karier i fortun. Pozycja insidera-outsidera pozwoliła mu przebić się w sposób, który był niemożliwy dla dotychczasowych partii opozycyjnych.
Jego poparcie szybko rosło, a tradycyjna liberalna opozycja była już osłabiona i skompromitowana. Wkrótce Tisza zdominowała opozycję, wykorzystując załamanie kontraktu społecznego Orbána, który faworyzował prowincjonalną klasę średnią kosztem biedniejszych. Gdy wzrost gospodarczy spadł do 0,3% w 2025 roku, rosnące koszty życia podważyły zdolność reżimu do utrzymania społecznych kompromisów. W rezultacie prowincjonalna klasa średnia, wcześniej stanowiąca kluczową bazę społeczną Fideszu, zaczęła postrzegać system nie źródło stabilności, lecz jako zamknięty układ dla dobrze powiązanych insiderów, co uczyniło ją bardziej podatną na obietnice Magyara dotyczące gospodarki opartej na merytokracji.
Zostało to wzmocnione przez masowy udział młodych wyborców 12 kwietnia, kiedy niemal dwie trzecie osób poniżej 30 roku życia poparło partię Tisza. Dla tego pokolenia nacisk rządu na „wojny kulturowe” był słabym substytutem realnych możliwości zawodowych. Oddając głos w rekordowej liczbie, odrzucili system oparty na patronażu, w którym sukces zależał od powiązań politycznych, wybierając proeuropejską przyszłość, postrzeganą jako realną szansę awansu.
W obliczu stagnacji gospodarczej i presji na poziom życia, natychmiastowym priorytetem Magyara jest odblokowanie około 19 miliardów euro zamrożonych funduszy UE, co prawdopodobnie wiązałoby się z warunkami dotyczącymi dyscypliny fiskalnej oraz przestrzegania ram praworządności i zarządzania gospodarczego UE, w tym ograniczeniem wydatków i cięciami w finansach publicznych.
Aby odblokować te środki, Magyar musiałby odwrócić lub znacząco ograniczyć zmiany strukturalne wprowadzone przez Fidesz, szczególnie w odniesieniu do sądownictwa i innych kluczowych instytucji państwowych. Faktycznie dysponuje większością konstytucyjną dwóch trzecich, co formalnie otwiera drogę do tak głębokich zmian instytucjonalnych i konstytucyjnych. Pytanie jednak brzmi, jak daleko jest gotów się posunąć i jak głęboko zmiany te zostały zinstytucjonalizowane w ciągu ostatniej dekady.
Zwycięstwo Magyara bywa przedstawiane w części zachodnich komentarzy jako powrót do liberalnej demokracji po okresie rządów Orbána. Jest to jednak myląca interpretacja. Jego program nie stanowi zerwania z istniejącymi ramami politycznymi w żadnym postępowym, liberalnym sensie.
W kluczowych kwestiach pozostaje on w szeroko rozumianym konserwatywnym nurcie. Popiera restrykcyjne podejście do migracji, pod pewnymi względami nawet bardziej restrykcyjne niż wcześniejsze stanowisko Orbána. W kwestiach takich jak prawa osób LGBTQ czy aborcja brak oznak istotnych zmian: podejście Magyara wskazuje raczej na ciągłość niż liberalną reformę.
W polityce zagranicznej jego stanowisko również kształtuje pragmatyzm, a nie szersza zmiana orientacji. Zależność Węgier od zewnętrznych źródeł energii oznacza, że relacji z Rosją nie można po prostu zerwać, a Magyar, zamiast konfrontacji, sygnalizuje kontynuację pragmatycznego podejścia zarówno wobec Rosji, jak i Chin.
Nie jest to powrót do liberalizmu w żadnym istotnym sensie. Mamy raczej do czynienia z pragmatycznym przekształceniem istniejącego modelu politycznego pod nowym przywództwem.
Zadania lewicy
Pomimo oczekiwań związanych z Magyarem, nie oferuje on rozwiązania podstawowych problemów stojących przed społeczeństwem węgierskim. Podobnie jak Orbán, pozostaje on w tych samych strukturalnych ramach węgierskiego kapitalizmu: zależności od kapitału zagranicznego i integracji z gospodarką europejską.
Istnieje ryzyko, że gdy pojawi się rozczarowanie, lewica nie będzie w stanie tego wykorzystać. Podobną dynamikę można już zaobserwować w Polsce, gdzie po upadku rządów PiS liberalno-centrowa koalicja przyczyniła się do wzrostu poparcia skrajnej prawicy, szczególnie wśród młodych ludzi.
Pomimo obecnej marginalizacji, węgierska lewica musi zachować swoją niezależność polityczną. Nowego rządu Magyara nie można popierać. Lewica musi przeciwstawić się sojuszom z partiami liberalnymi oraz podporządkowaniu się jedności „anty-Orbánowskiej”. Musi być przygotowana na ponowną walkę przeciwko polityce oszczędnościowej i atakom na ochronę pracy. Przede wszystkim powinna rozwijać program ukierunkowany nie na zarządzanie kapitalizmem, lecz na jego socjalistyczną transformację.
