Świat w kryzysie

Obecny świat można scharakteryzować za pomocą trzech słów – niepewność, niestabilność i wstrząsy. Globalny kapitalizm znajduje się w warunkach polikryzysu, a więc wzajemnie nakładających się i współzależnych kryzysów, tworzących razem opłakaną sytuację. Szczególnie istotnym jej elementem jest bezprecedensowa rywalizacja mocarstw. Niestabilność gospodarcza, wojny, rosnące napięcia geopolityczne, pogłębianie kryzysu klimatycznego stały się codziennością, sprowadzaną często do krótkich informacji w przekazach medialnych. 

Rosyjska agresja w Ukrainie trwa już ponad 4 lata. Ofiary ponoszone przez ukraińskie społeczeństwo, nie tylko wśród walczących na froncie, lecz również ludność cywilną, są cynicznie wykorzystywane przez zachodni imperializm. Pojawiają się również tezy, m.in. w raporcie wywiadu holenderskiego, że w przypadku zwycięstwa Rosji, byłaby ona gotowa na otwarty konflikt z NATO w przeciągu roku. Podobne głosy płynęły również od służb duńskich i niemieckich. Przedłużanie konfliktu i osłabianie potencjału militarnego Rosji leży zatem w bezpośrednim interesie państw Paktu Północnoatlantyckiego. Oznacza to również rozbudowę ich własnego potencjału zbrojeniowego. Militarystyczna narracja, szerzona w zachodnich społeczeństwach ma przede wszystkim za zadanie budowę poparcia dla forsownych programów zbrojeniowych. Ich ciężar natomiast będzie musiała ponieść pracownicza większość społeczeństwa – wzrost wydatków na rozwój sektora zbrojeniowego i zakup broni odbędzie się kosztem cięć socjalnych i wyższych podatków. W razie otwartego konfliktu nie kto inny, lecz właśnie ludzie pracy będą masowo zaciągani do armii i zmuszani do przelewania krwi na froncie. 

Ów „wyścig zbrojeń”, przedstawiany jako środek na zapobieżenie wojnie, w rzeczywistości stwarza jedynie dodatkowe zagrożenie. Używając metafory, jest to sytuacja podobna do trzymania palca na spuście pod presją – wystarczy mały bodziec, ażeby padł strzał. Przy ciągłej rozbudowie militarnego potencjału, wystarczy iskra, ażeby doszło do globalnej tragedii. 

Geopolityczne napięcia mogą pęknąć w różnych miejscach świata, wzajemnie na siebie wpływając. W rzeczywistości są one niczym innym jak realizacją imperialistycznych dążeń. Widoczne jest wzajemne zazębienie pozornie niezwiązanych ze sobą wojen w Ukrainie i na Bliskim Wschodzie. Ukraińcy wspierają kraje Zatoki Perskiej w zakresie walk z użyciem dronów, Iran natomiast wprost oskarżył Ukrainę o współudział w agresji. Śmierć obywateli Iranu, niesiona przez amerykańskie i izraelskie bomby, rozgrywa się w szerszym kontekście geopolitycznej rywalizacji USA z Rosją i Chinami. 

Globalna niestabilność, wynikająca wprost z niestabilności systemu kapitalistycznego, znajduje również odbicie we wzroście prawicowego populizmu i ugrupowań skrajnie prawicowych. Kryzys kosztów życia, ograniczanie usług publicznych i dostępu do opieki zdrowotnej oraz ogólna niepewność podważają akceptację statusu quo. Rosnąca wściekłość i frustracja, przy braku istnienia wiarygodnej lewicy, zdolnej jasno wskazać, że źródłem kryzysu jest sam kapitalizm, tworzy próżnię, dzięki której społeczny gniew może zostać wykorzystany przez skrajną prawicę. Zamiast uderzać w system, w prawicowej narracji za głównych winowajców uznaje się migrantów, mniejszości i najsłabszych. Trump, Meloni, Le Pen, AfD są tego jedynie niektórymi przykładami.

Stop militaryzmowi, cięciom i skrajnej prawicy!

Nadzieje, które wyniosły obecną koalicję rządzącą do władzy nie zostały spełnione. W rzeczywistości jest ona pokrętnym tworem, którego racją bytu było odsunięcie od władzy PiS. Gdy udało się to zrealizować, a na światło dzienne wyszła kwestia rządzenia, rzeczywistość brutalnie zweryfikowała sprawczość nowego rządu.

Zwycięstwo koalicji nie byłoby możliwe bez masowego udziału młodych kobiet, zmęczonych deptaniem ich najbardziej podstawowych praw przez rządy prawicy. Pomimo obietnic, po prawie trzech latach od odsunięcia PiS-u od władzy kobietom nadal cynicznie odmawia się tak elementarnego prawa jak prawo do aborcji. Warto przypomnieć, że również dostęp do awaryjnej antykoncepcji nadal jest utrudniony, a młodzieży w dalszym ciągu odmawia się dostępu do rzetelnej wiedzy poprzez ciągłe blokowanie wprowadzenia edukacji seksualnej. Z drugiej strony sam Tusk przyznał cynicznie, że jako że jego ugrupowanie otrzymało ponad 30% poparcia w wyborach, jest zobowiązany do wywiązania się z 1/3 obietnic. W ciągu deklarowanych 100 dniu zrealizowano natomiast całych 6 obietnic.

Wysoki udział wydatków socjalnych w PKB w warunkach deficytu budżetowy stanowi doskonały pretekst do ich okrajania. Pomaga w tym również militarystyczna narracja, wzywająca do społecznej mobilizacji i poświęceń na rzecz „dobra narodowego”. Przekazywaniu rekordowych środków na budowę potencjału wojennego towarzyszą cięcia np. w ochronie zdrowia, mające pomóc w „łataniu dziury budżetowej”.

Podobnie jak na całym świecie, ogólna niestabilność i rosnące niezadowolenie społeczne jest wykorzystywane przez skrajną prawicę. Gospodarcze „recepty” Konfederacji i Brauna mają rzekomo pobudzić „innowacyjność” i wzrost „dobrobytu”. „Innowacyjnością” będzie konkurencja oparta na taniej sile roboczej, środkiem do bogacenia – m.in. likwidacja płacy minimalnej, w myśl zasady „umowy między równymi stronami”. Mówiąc najkrócej, ich politykę można podsumować jako atak na prawa pracownicze i dramatyczne zwiększenie wyzysku ludzi pracy. Wszystko to w imię wyciskania zysków i wzrostu majątków klasy kapitalistycznej.

W społeczeństwie zachodzą jednak głębokie zmiany. Coraz większa część młodych osób odrzuca kreowaną przez burżuazję iluzję lepszego życia w kapitalizmie. Dostrzegają oni pogarszające się warunki pracy, już teraz odczuwają niepewność życia w obecnym systemie. Młodzi pracownicy doskonale wiedzą, że ich problemy nie wynikają, jak każe w to wierzyć burżuazyjna propaganda, z ich własnych win, lecz mają charakter systemowy. Coraz mniej pracowników podąża za kreowaną kulturą wypruwania żył, mającą rzekomo prowadzić do „życiowego sukcesu”. Ludzie zdają sobie sprawę, że jedynym skutkiem tego typu działań jest „rynkowy sukces” właścicieli kapitału i szefów.

Ich kryzys – nasza odpowiedź: organizacja i walka!

W ciągu ostatnich lat odbyło się kilka ważnych, zwycięskich strajków. Robotnikom fabryk w pod poznańskim Solarisie, Paroc w Trzemesznie, Jeremias w Gnieźnie, czy Valeo w Chrzanowie udało się odnieść sukces mimo często bardzo wrogiej i radykalnej postawy właścicieli i zarządów ich firm. Powolny, ale konsekwentny wzrost liczby strajków i powstawanie nowych komisji zakładowych w prywatnych zakładach świadczy coraz bardziej bojowym nastawieniu ludzi pracy. Jest to rzecz, której nie może zignorować żadna lewicowa organizacja aspirująca do reprezentowania klasy robotniczej. W bieżącym roku pogarszająca się koniunktura gospodarcza i wzrastające (wciąż jeszcze powoli) bezrobocie, mogą jednak utrudniać decyzje o strajku. Robotnicy zdają sobie sprawę, że ich siła przetargowa się osłabia. Z drugiej strony mogą pojawić się sytuacje, w których będą mieli coraz mniej do stracenia. 

Optymistycznym zjawiskiem jest solidarność z jaką spotkały się wymienione powyżej strajki. Strajkujący pracownicy otrzymali wsparcie ze strony załóg innych zakładów, niezależnie od tego w jakim związku są zrzeszeni. Organizacje zakładowe Sierpnia 80, Konfederacji Pracy, czy Inicjatywy Pracowniczej wspierają się nawzajem. Można powiedzieć że tworzy się pewna sieć wsparcia przekraczająca podziały między centralami. 

Od 2026 roku widać z kolei, że znaczącą areną walk klasowych będzie handel. Sektor ten, będący od lat siedliskiem wszelakich patologii i niskich płac być może doczeka się w końcu swojej „bitwy o handel”. Budzi się też „budżetówka”. Już teraz odbył się protest pracowników ZUS-u. Niezadowolenie jest też coraz bardziej widoczne w Ochronie Zdrowia, w kolejce czeka też oświata. W gruncie rzeczy każda branża sfery budżetowej czuje niezadowolenie, gdyż po początkowych podwyżkach płac po dojściu do władzy obecnej koalicji, teraz znowu zagląda im w oczy widmo mrożenia płac, tak dobrze znane z czasów zarówno rządów Tuska jak i Kaczyńskiego. Pracownicy „budżetówki” stają się pierwszymi ofiarami militarystycznego szaleństwa, które ogarnęło polski parlament i rząd, nie wyłączając nawet „radykałów” z partii Razem. Wszak ktoś musi zapłacić za amerykański czy europejski szmelc, który kupujemy w imię zysków zbrojeniowych korporacji.

Trudno jednoznacznie orzec czy bieżący rok będzie rokiem wybuchu, czy wyczekiwania. Niewątpliwie jednak nie zabraknie sytuacji, w których potrzebne będzie wsparcie socjalistów i rewolucjonistów – wręcz przeciwnie, może być ich setki. Organizowanie klasy robotniczej jest najważniejszym zadaniem każdego socjalisty, dlatego w  Międzynarodowy Dzień Solidarności Ludzi Pracy wzywamy: organizujmy się i walczymy w interesie naszej klasy – Klasy Robotniczej!

By Admin