Od 25 maja pod centralą sieci Dino w Krotoszynie rusza trzydniowy protest załogi. Pracownicy zrzeszeni w OPZZ Konfederacji Pracy w Handlu blokują drogi i głośno domagają się tego, co im się po prostu należy. Sklepy Dino rosną jak grzyby po deszczu, sieć liczy już ponad 3 tysiące placówek, a jej właściciel regularnie ląduje na listach najbogatszych Polaków. Tymczasem na zapleczach i kasach – jak alarmują związkowcy i co potwierdzają liczne kontrole Inspekcji Pracy – rzeczywistość bywa brutalna: drastyczne braki kadrowe, praca ponad siły, rażące uchybienia BHP oraz wszechobecny, opresyjny monitoring. Symbolem tego konfliktu stało się dyscyplinarne zwolnienie kierowniczki z Sochaczewa, która zdaniem protestujących straciła pracę tylko za to, że odważyła się głośno powiedzieć prawdę o warunkach pracy. Po ostatnich protestach zarząd rzucił pracownikom 300 złotych „podwyżki”, co załoga jednoznacznie uznała za ochłap, kontynuując walkę o realne 900 złotych, których domaga się związek. Ta walka to starcie z systemowym wyzyskiem, mobbingiem i uderzeniem w prawa związkowe.

Od lat ze strony pracodawców słychać tę samą śpiewkę: „firma musi oszczędzać”, „handel ma trudną sytuację”, „nie ma pieniędzy”. Tymczasem Dino rozwija się błyskawicznie, otwiera kolejne sklepy i generuje miliardy przychodów. Problem nie polega na braku pieniędzy, tylko na tym, kto zgarnia efekty pracy tysięcy kasjerek, magazynierów i pracowników sklepów. Protestujący pracownicy Dino mają pełne prawo domagać się ujawnienia realnych finansów firmy. Skoro dla załogi „nie ma pieniędzy”, to niech zarząd otworzy księgi – żądamy pełnej kontroli pracowniczej nad finansami spółki! Niech prezesi pokażą dokładnie, ile trafia do właścicieli, menedżerów i akcjonariuszy. Bez pracy tysięcy ludzi nie byłoby ani jednego sklepu Dino i ani złotówki zysku!

Ta walka jest również ważna dla całej branży handlowej. Pojedynczy pracownik w starciu z gigantyczną siecią marketów jest bezbronny, ale kiedy działamy razem, prezesi zaczynają panikować. Kluczem do ukrócenia samowoli wielkich korporacji jest masowe organizowanie się pracowników handlu. Musimy zakładać komisje związkowe w każdym markecie i w każdym centrum logistycznym, a tam, gdzie związki już działają – masowo do nich wstępować. Tylko twarda, zorganizowana struktura na halach sklepowych daje siłę do walki o godne życie. Organizatorzy protestu wskazują, że kierownictwo Dino robi wszystko, by utrzymać załogę w rozproszeniu, zastraszając ludzi w mniejszych miejscowościach. Proponujemy, by pracownicy w poszczególnych sklepach nie czekali bezczynnie na odgórne decyzje, ale sami tworzyli oddolne komitety walki. Wymieniajcie się informacjami i budujcie sieć solidarności między marketami, bo mechanizmy wyzysku wszędzie wyglądają tak samo.

Protest w Krotoszynie to sprawa całej polskiej klasy robotniczej, dlatego załoga Dino nie może zostać w tej walce sama. Potrzebujemy potężnej, czynnej solidarności ze strony pracowników innych wielkich sieci handlowych – Biedronki, Lidla, Kauflandu czy Carrefoura. Wasz wróg jest ten sam, a sukces załogi Dino będzie drogowskazem dla wszystkich zatrudnionych w handlu. Apelujemy jednak o wsparcie do całej klasy pracowniczej: do robotników z fabryk, magazynów Amazona, kurierów, nauczycieli i transportowców. Jeśli pozwolimy, by wielka korporacja bezkarnie próbowała ograniczać prawo do protestu za pomocą prawniczych sztuczek z RODO, jutro ten sam bat zostanie użyty przeciwko każdej innej załodze w Polsce. Zbudujmy wspólny, ogólnokrajowy front wsparcia dla walczących pracowników Dino.

Czas na konkretne, zdecydowane działania::

  • Otwarcie ksiąg i pełna kontrola pracownicza nad finansami spółki – skoro zarząd zasłania się rzekomym „brakiem środków”, załoga musi zyskać niezależny wgląd w realne przepływy finansowe, gigantyczne zyski akcjonariuszy oraz pensje prezesów.
  • Budowa oddolnych komitetów walki – pracownicy w poszczególnych marketach i centrach logistycznych Dino powinni tworzyć bezpośrednie, lokalne struktury porozumienia i wymiany informacji, by samodzielnie decydować o przebiegu protestu i nie dać się podzielić ani zastraszyć.
  • Odbudowanie międzyzwiązkowego frontu obrony – czas na powołanie szerokiej platformy solidarności na wzór dawnego Komitetu Pomocy i Obrony Represjonowanych Pracowników. Bojowi aktywiści ze wszystkich branż muszą wspólnie zapewnić zwalnianym dyscyplinarnie i strajkującym robotnikom natychmiastowe wsparcie finansowe, prawne i czynną obecność na miejscu.
  • Jednolity front całego handlu i logistyki – w obliczu identycznych mechanizmów wyzysku w Biedronkach, Lidlach czy Amazonie, celem strategicznym musi być koordynacja działań ponad szyldami i przygotowanie gruntu pod wspólny, ogólnokrajowy strajk generalny w sektorze handlowym.
  • Potrzebna solidarność – wszystkie związki zawodowe za pracownikami Dino!

By Admin